Rok 2012

Z Himalaya-Wiki
Skocz do: nawigacja, szukaj

Rok 2012 - MMXII - rzekoma data apokaliptycznej zagłady świata, zniszczenia i kataklizmów, wieszczona przez tak zwanych "czarnowidzów" związanych z praktyką channelingu.

Po rozpowszechnieniu chrześcijaństwa panika na świecie wybuchała zawsze przed końcem każdego stulecia, a tysiąclecia szczególnie! Z niepojętych do końca przyczyn taka okrągła data wzbudza jakieś niepokoje i paniczne reakcje lękowe oraz katastroficzne wizje. Niekiedy, u progu nowego stulecia, świat stawał się świadkiem prawdziwie dantejskich scen! Ci, którzy znają historię cywilizacji chrześcijańskiej wiedzą o tym i nie nabierają się na bajki o rzekomym końcu świata i powszechnej zagładzie, ponieważ są przygotowani na to i wiedzą, że od wieków w takim okresie lawinowo narasta religijno-utopijna psychoza, podsycana sprytnie przez tych, którzy wiedzą, że można na tym ubić niezły interes.

Ludzie, którzy straszą rychłym końcem świata mają w tym zwykle swój ciemny, biznesowy i opętańczy interes, gdyż są to albo przywódcy szkodliwych apokaliptycznych sekt chrześcijańskich którym zależy na tym, żeby napędzić do swojej grupy jak najwięcej wyznawców i skutecznie opróżnić ich kieszenie albo psychopaci, którzy żerują na ludzkim lęku, sprzedając za grube pieniądze wszelkiego rodzaju „pseudonostradamusy” i przepowiednie dla naiwnych oraz cudowne łodzie i pontony ocalenia na koniec świata jako chwyt reklamowy. Najbardziej przykrą przyczyną doświadczania wizji końca świata i zagłady jest niestety choroba psychiczna, która nie ma nic wspólnego ani z ezoteryką czy mistyką ani z religijnością.

Zdaniem prof. Czernikiewicza, na podsycaniu lęku przed końcem świata można zbić świetny biznes. – Komunikaty docierają do ludzi, którzy mają silnie zakorzeniony lęk. Producenci to wykorzystują i sprzedają im na przykład ubezpieczenia przed katastrofami naturalnym – tłumaczy prof. Czernikiewicz.


Koniec świata w niektórych religiach

Chrześcijanie od samego początku istnienia ich religii wyczekują końca świata bo błędnie interpretują Biblię, a przecież w Biblii jest napisane, że nikt poza samym Bogiem nie zna tej daty. Nie znają jej wedle Biblii ani święci ani Aniołowie, a skoro nikt jej nie zna, więc jest oczywiste, że nikt nie ma możliwości podawać jej do publicznej wiadomości, bo najwyżej cierpi na bredzenie, chcąc być mądrzejszym od Boga. Jezus Chrystus nie mówił o końcu świata jako całej planety, a tylko o zagładzie Jerozolimy w 70 roku, co skutecznie przepowiedział i się spełniło jako katastrofa lokalna, wojenna. Nie musimy się zatem martwić, bo w najbliższym czasie końca świata nie będzie. Najbardziej znane wpadki chrześcijańskich wieszczy końca świata i zagłady to:

  • 31 grudnia 999 - ze względu na powszechnie uznawany millenaryzm uważano, że koniec świata nastąpi 31 grudnia w roku 999. Gdy nie nastąpił, lud w Rzymie zaczął świętować, co zapoczątkowało tradycję zabaw sylwestrowych, nazwanych tak od imienia wówczas panującego papieża Sylwestra II. Przepowiednia końca świata na ten rok nie była jednak oficjalnym nauczaniem Kościoła.
  • 1412 - koniec świata według św. Wincentego z Ferrary.
  • 1666 - słynny koniec świata z paniką na temat liczby 666. Psychoza zagłady ogarnęła wszystkie odmiany chrześcijaństwa, także protestantów i anglikanów niczym zbiorowa psychoza.
  • 1844 - fatalne dwie wpadki Williama Millera.
  • 1874 - rzekome niewidzialne przyjście Chrystusa i początki nawiedzonych pomyłek milearystów na temat końca świata.
  • 1975 - wielka psychoza końca świata napędzona przez świadków Jehowy, adwentystów, sabatystów i newagowców pospołu.
  • 1971 - 2000 - okres wzmożonego głoszenia końca świata spowodowany dobiegającym swego kresu II millenium chrześcijaństwa. Prawie na każdy rok ostatniego 30-lecia XX wieku wieszczono kres czasów, powszechną zagładę ziemi i ludzkości, koniec świata. Prawdziwa społeczna psychoza, połączona z samobójstwami wielu z wieszczów zagłady, a nawet całych grup apokaliptyczno-religijnych.
Wiliam Miller (1782-1849)

Pionierem w zapowiedzi ponownego powrotu Chrystusa w XIX wieku był William Miller (1782-1849). Pastor ten dzięki swym wyliczeniom przewidującym powrót Pana Jezusa, zaczął z początkiem roku 1830 gromadzić wokół siebie licznych sympatyków. Po 13 latach liczba ich sięgała 100 tysięcy. Stosując liczbowe spekulacje wyznaczył on termin powrotu Chrystusa na wiosnę 1844 roku. Po przeżytym zawodzie obliczenia "uściślił" i przeniósł zapowiedź na 22 X 1844 roku. Zapomniał on chyba o słowach samego Jezusa, że dnia i godziny nikt nie zna prócz Ojca (Mk 13:32). Zebranych na pagórkach w dniu 22 X 1844 roku wyznawców pastora znów spotkało rozczarowanie. Ruch millerowski rozpadł się na kilka odłamów, w tym dzisiejszych Świadków Jehowy, Badaczy Pisma Świętego, adwentystów, sabatystów, wpędzając też wielu w ateizm. Do ruchów opartych istotnie na ideologii końca świata i tysiącletniego królestwa należą m.in. mormoni, zielonoświątkowcy, rastafarianie, chrześcijanie ewangeliczni, baptyści, wolni chrześcijanie, a nie tylko jehowici i adwentyści oraz ich odłamy.

Wedle nauk żydowskiej religii oraz mistyki, czyli kabały, koniec świata, czy raczej koniec systemu rzeczy ma nastąpić dopiero 6 tysięcy lat po rozpoczęciu chronologii biblijnej. Jako, że we wrześniu 2010 zaczyna się 5771 rok ery żydowskiej, pozostało do biblijnego, mesjanistycznego końca świata około 230 lat. Istotnym jest, że ów biblijny kres świata takiego jakim znamy, głoszony przez wszystkie żydowskie nurty kabalistyczne, ma nastąpić w siódmym tysiącleciu, czyli po roku 2240-tym, ale bez sprecyzowania dokładnej daty. Błąd w biblijnych wyliczeniach u Williama Millera i millerystów leży zatem w kompletnej nieznajomości kalendarza żydowskiego, który widać jest niezbędny dla wyliczeń czasu przyjścia mesjasza i kresu tego systemu rzeczy.

Zupełnie odmiennie niż chrześcijanie mesjańscy do problemu nowej daty końca świata podeszli ortodoksyjni Żydzi badający Stary Testament. "Data 12.12.2012 nie miała żadnego sensu" komentował Rok 2012 rabin Nathan Rabin "bo to tak naprawdę jest to 28 Kislev 5773 roku, według kalendarza żydowskiego, a z tą datą nie może się wiązać koniec jakiegokolwiek świata" - mówi rabin Rabin w wywiadzie dla francuskiego LeFigaro.

Istnieje także buddyjska tradycja kresu dotychczasowego świata, która mówi o przyjściu Buddy Maitreji, tyle, że przynajmniej 3 tysiące lat od śmierci ostatniego Buddy Gautamy. Zatem nie wcześniej niż po roku 2600, lekko licząc. Buddyjskie nauki mówią o wielkiej wojnie pomiędzy siłami zła oraz dobra, z ostatecznym pokonaniem sił zła, co pokazuje, że chrześcijańska koncepcja adwentu mogła być zapożyczona z jednej z kilkunastu szczegółowych wersji buddyjskich proroctw.

Wedle twórców idei New Age, takich jak Alice Bailey, jak można doczytać, ostateczne wejście w epokę Wodnika ma być w 2102 roku, czyli ktoś cyferki przestawił na 2012. Jakieś 90 lat w tą czy tamtą stronę w kosmicznej skali życia Wszechświata to widać mała chwilka. Wiara w koniec świata nie jest ideologią wyznawaną przez ruchy New Age, ale przez tak zwanych millenarystów, czyli ruchy chrześcijańskie wierzące w rychły koniec świata i sąd ostateczny oraz tysiącletnie królestwo, które ze swoimi koncepcjami podszywają się pod New Age, aby pozyskać nowych wyznawców.

Tradycyjna japońska religia i filozofia Shinto (Drogi Bogów) czyli szintoizmu (sintoizmu) japońskiego wierzy i dowodzi, że świat jest wieczny, nie ma początku ani końca. Jest to podobne do wierzeń starożytnych ludów greckich.

Dawni Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i nie dawali dostępu wieszczom zagłady, katastrofistom, nie pozwalali ludziom owładniętym przekonaniami takiego typu wodzić się za nos i zbierać kasę na budowę schronu pod ziemią przed rzekomą zagładą, ani na histerie końca wszystkiego.


Wiara w koniec świata, a socjologia grup apokaliptycznych

Millenaryzm, czyli mówiąc pospolicie, wiara w Koniec Świata i Sąd Ostateczny, co może zadziwiać, to wiara uporczywa, która potrafi odradzać się pod coraz to nowymi maskami. Mit o tym, że Dobry i Sprawiedliwy Bóg światu zgotuje kres, po czym stworzy „nowe niebo i nową ziemię”, wszedł do chrześcijaństwa z powodu niektórych proroctw Jezusa. Zagładę starego świata i wizję nowego przedstawia ze szczegółami Objawienie, czyli Apokalipsa Apostoła Jana, ostatnia z ksiąg Nowego Testamentu. Od czasów jej napisania wciąż powstają ruchy i grupy wyznaniowe, dla których ta księga jest najważniejsza i z której czerpią takie oto przesłanie: cały ten świat jest zły i zepsuty i nie ma co się do niego przywiązywać, bo oto za kilka lat i tak wszystko runie, ulegając zagładzie.

Millenarystyczny mit końca świata i powszechnej zagłady jest socjologicznie rzecz ujmując wyrazem kilku wysoce paskudnych rzeczy tkwiących w sercach, jak nienawiść do świata, ludzi i wszystkiego co żyje – bo życzy się światu rychłej i totalnej zagłady, tak ludziom, zwierzętom, przyrodzie, jak i Ziemi całej. Drugim wymiarem jet tchórzostwo, bo nienawidzący boi się sam zrobić porządek, wyciągnąć karabin i strzelać do przechodniów, albo – jak uczyniła to pewna grupa w Japonii – napuścić trującego gazu do tunelu metra, aby zły świat wyczyścić. Zamiast tego „brudną robotę” usunięcia zła zwala się na Boga albo przeznaczenie, co jest także wyrazem religijnej obłudy czyli hipokryzji, bo swoje mordercze instynkty ubiera się w piękne słowa. Sami millenaryści jak to hipokryci uważają się za wybranych przez Boga, którzy radować się będą "nowym niebem i nową ziemią" czy tam nowymi „wielowymiarowymi ciałami” i telepatycznymi pogawędkami.

Wiara w rychły koniec świata jak wynika z wielu badań nad ruchami wieszczącymi rychłą zagładę zawsze otumania, zaślepia, hipnotyzuje, powoduje skłonności samobójcze i powstrzymuje rozwój duchowy, a przy większym zaangażowaniu powoduje wręcz inwolucję, upadek świadomości na jej niższe szczeble. Wedle wielu badań socjologicznych i religioznawczych oraz ezoterycznych, głównie w USA, Kanadzie, Francji i Australii ludzie głoszący rychły koniec świata to zahipnotyzowani, bezwolni i półautomatyczni fałszywi prorocy reprezentujący czarnoksiężników z tak zwanej w ezoteryce demonicznej Czarnej Loży, ligi sił ciemności, Imperium Oriona, często sami posiadający wyraźne fizyczne oznaki tzw. jaszczurzego pochodzenia na twarzy i skórze, a także w postaci seksualnych dewiacji i nienaturalnych upodobań. Wedle ezoteryki rok 1914, 1948, 1962, 1975, 1984, 1996, 1999, 2012, 2020 czy inna data końca świata to idea demonów mających za zadanie opętanie fałszywą wiedzą jak największej ilości ludzi uniemożliwiając im duchowy rozwój, uniemożliwiając oświecenie i w efekcie wyzwolenie z demonicznych czy tam orionowych więzów niewoli w ciemności i mroku.

W ezoterycznych naukach o siłach mroku największym pseudoduchowym zwodzicielstwem Czarnej Ligi władającej Imperium Oriona jest rozpętywana co kilkanaście średnio licząc lat histeria nadchodzącego już niebawem końca świata i powszechnej zagłady ludzkości. Demoniczne jaszczury i podobne stwory gadzie potrzebują negatywnych emocji tej histerii zagłady dla efektywnego dokarmiania się na poziomie astralnym czyli czterowymiarowym swojego istnienia. Wszyscy naiwni wierzący w rychły koniec świata, ktory ma nastąpić rzekomo już za kilka czy kilkanaście lat to w swej istocie otumanieni niewolnicy reptilianskiej Czarnej Loży Mroku, słudzy ciemności posłusznie karmiący swoje demoniczne jaszczury które ich chennelingowo opętują taką ideą dla własnej pożywnej korzyści w postaci negatywnych emocji oczekiwania na zagładę, koniec świata, wielki kataklizm i związane z tym sny czy wyobrażenia, emocjonalne dyskusje i podobne zwodzące ludzkość kity.


Majowie nic nie wiedzą o końcu świata w roku 2012

Najzabawniejsze jest to, że szamani Majów w Ameryce Łacińskiej nic nie wiedzą o tym, żeby w 2012 roku miało się cokolwiek wydarzyć. Szamani pozostali po kulturze Majów w Meksyku, nic nie wiedzą o rzekomo mającym nastąpić końcu świata w 2012 roku. Koniec świata roku 2012 jest to typowa demagogia jakiegoś nawiedzonego człowieczka z Europy, który żadnego szamana Majów w życiu na oczy nie widział. W dodatku typy głoszące zagładę w roku 2012 zdaniem szamanów indiańskich źle interpretuje kalendarz Majów, po dziś dzień używany przez Indian, potomków Majów i w Ameryce. Teoria o 2012 roku jest przykładem niechlujstwa intelektualnego najgorszego rodzaju. Jak się pisze owierzeniach Indian to wypada pojechać tam do Meksyku czy w okolice i popytać szamanów Majów co sądzą o takich pomysłach. Jak napisało już wiele osób, które mają kontakty z szamanami Majów w Ameryce łacińskiej, tamci robią duże wielkie oczy i ręce im opadają do ziemi gdy słyszą, że niby ich kalendarz oprócz zmiany daty coś jeszcze miałby przewidywać. W kalendarzu Majów według Majów po zakończeniu jednego cyklu w kalendarzu, choćby i tysiąclecia, po prostu zaczyna się następny i nic więcej.

Potomek Majów, Apolinatio Chile Pixtun, zmęczony jest ciągłymi pytaniami o kalendarz Majów, który ma się rzekomo „skończyć" 21 grudnia 2012 roku. - W ubiegłym roku odwiedziłem Anglię i wróciłem wyczerpany ciągłymi pytaniami - mówi Pixtun, członek rady starszych zaprzeczając, że za niedługo czeka nas koniec świata. Gwatemalczyk Apolinatio Pixtun, jako jeden z wielu potomków Majów zauważa poprawnie, że teorie o dniu ostatecznym nie wyrastają wcale z mitologii Majów, ale mają swe korzenie na Zachodzie, w chrześcijaństwie apokaliptycznym. Zgadza się z nim większość archeologów i astronomów, zaś jedyną rzeczą, która może spaść na Ziemię w 2012 roku jest deszcz absurdalnych teorii mających swe źródła w chrześcijańskim nurcie New Age, amatorskiej (pseudo)astronomii, internetowych plotkach oraz szukających taniej sensacji programach telewizyjnych, które mieszając przepowiednie Nostradamusa z dziedzictwem Majów pytają, czy w rzekomo feralnym roku zegar kosmiczny rzeczywiście zatrzyma się na dobre.

Majowie, których cywilizacja osiągnęła szczyt od IV do X wieku e.ch., mieli szczególny talent do astronomii. Ich kalendarz rozpoczyna się w roku 3114 p.e.ch., wyznaczając trwające mniej więcej 394 lata okresy zwane baktunami. Dla Majów szczególne znaczenie miała liczba 13, a trzynasty baktun kończy się właśnie 21 grudnia 2012 roku. - To specjalna rocznica aktu stworzenia - mówi David Stuart, specjalista od pisma Majów z University of Texas. Majowie nigdy nie mówili o końcu świata, nie twierdzili też, że koniecznie nadciągnie coś złego, ale wyznaczyli tylko tę przyszłą rocznicę.

Bernal sugeruje z kolei, że apokalipsa to bardzo „zachodni i chrześcijański" koncept, który przeniesiono na Majów być może z tej racji, że zachodnie mity „uległy wyczerpaniu". - Jeśli udamy się do grup, które kontynuują tradycje Majów w Ameryce Łacińskiej i zapytamy, co stanie się w 2012 roku, nie będą wiedzieli o co chodzi - mówi Jose Huchim, archeolog z Jukatanu zajmujący się kulturą Majów. Nie uwierzą, jeśli powie się im, że nastąpi koniec świata. Bernal przyznaje, że w wielu pismach pozostawionych przez Majów odnajdujemy daty wykraczające daleko poza 2012. Przykładem może być np. odniesienie do 4772 roku. Majowie mieli jednak znacznie większe problemy aniżeli wyczekiwanie końca świata.


Numerologia, a Rok 2012

Wedle zasad numerologii data 21.12.2012 wypada około Przesilenia Zimowego, czyli Kupała się na pewno wydarzy. Jeśli dodać cyferki tej proroczej daty to wychodzi 2+1+1+2+2+0+1+2=11 czyli data mistyczna wskazująca na to, że powinno się dziać wtedy coś wzniosłego i fajnego, ale już na pewno nic strasznego. Rok 2012 daje numerologiczną wibrację 5, a to jak łatwo sprawdzić w numerologicznej literaturze jest wzorzec roku harmonii, równowagi i spokoju, panowania nad przeciwnościami, dobry do zakładania rodziny. Gdyby sam rok 2012 dawał wibrację 11, byłyby szanse na negatywne manifestacje liczby roku, jak eskalacja występków i władztwo niskich charakterów, ale rok ma wibrację 5, to nawet negatywne aspekty tej cyfry nie są globalnie katastroficzne. Dla przykładu, 1914 daje lekko demoniczną wibrację liczby 15, a w historii początek I wojny światowej. Rok 1939 jako liczba roku to negatywna manifestacja wibracji liczby 22, a ciemna strona tej liczby do wielki podział i walka na śmierć i życie, władza psychopatów oraz tyranów, eskalacja okrucieństwa i rządy archiłotrów. Rok 2012 (5) przy takich datach nie ma ani poważnych skrajnych pozytywów, ani skrajnych negatywów.


Koniec Świata - Rok 2012 – Objaw Schizofrenii

Według psychiatry prof. Andrzeja Czernikiewicza przekonanie o posiadaniu wiedzy dotyczącej daty końca świata może być formą zaburzenia psychicznego. – Takie zjawiska są charakterystyczne dla grup ludzi odizolowanych od informacji ze świata zewnętrznego – tłumaczy prof. Czernikiewicz. I dodaje: – To forma kanalizowania innych lęków, na przykład dotyczących zdrowia, czy problemów rodzinnych.

Prawdziwe jest spostrzeżenie medyczne, że wieszczowie rychłego końca świata należy do obszaru eschatologicznych objawów schizofrenii i podobnych zaburzeń umysłowych. Uporczywe przekonanie i rychłym końcu świata i nadchodzącej powszechnej zagładzie, jakby kto nie wiedział, jest tak zwanym eschatologicznym, mocnym objawem schizofrenii. Leczyć się trzeba z tego przekonania, a nie wierzyć i głosić. Wątek przeczucia końca świata, powszechnej zagłady czy katastrofy pojawia się w wielu postaciach zaburzeń typu schizofrenicznego i jest doskonale znany lekarzom psychiatrii.

Niestety choroby psychiczne z wieszczeniem końca świata trudno się leczy, a chorzy łatwo zyskują słuchaczy, jeśli tylko potrafią kolorowo opowiadać o swoich wizjach. Stąd co chwilę nowe daty końca świata przez kolejnych chorych nieleczonych które są generowane. W 1914, 1948, 1962, 1975, 1984, 1989, 1999 i w 2004 zapowiadanego końca jak widać nie było. Tak to działa jako urojenie, od którego najlepiej trzymać się z daleka.

Sny katastroficzne o totalnej zagładzie bywają oznaką, że dzieje się coś niedobrego w psychice śniącego, że zaczyna się schizofreniczny rozpad osobowości. Katastroficzne wizje totalnej zagłady towarzyszą wielu ciężkim psychozom. O tym należy pamiętać, a jak osoba dochodzi do wniosku, że nie ma sensu żyć, bo nastąpi zagłada, to jest bardzo źle i jest silne zagrożenie samobójstwem. Przy niektórych uszkodzeniach mózgu także totalne przeczucie katastrofy lub wizje zagłady są objawem choroby. Nie jest się zatem prorokiem nowego końca świata po wypadku z urazem głowy, a jedynie nieszczęśliwie chorym na urojenia.

Medycyna ajurwedyjska, w tym tybetańska i mongolska, podchodzi bardzo sceptycznie do totalnego katastrofizmu, traktując to głównie jako oznakę chorobową w zaburzeniach umysłu. Warto o tym pamiętać i może nie robić religii z cudzej choroby umysłowej która jest prawdziwą katastrofą. Dawni Grecy wierzyli, że świat jest wieczny i nie dawali dostępu katastrofistom, nie pozwalali chorym psychicznie takiego typu wodzić się za nos i zbierać kasy na budowę schronu pod ziemią przed rzekomą zagładą.

Wiara w koniec świata typu Rok 2012 to dla wielu ludzi objaw udzielonej psychozy schizofrenicznego typu, czyli pomieszanie zmysłów i pomylenie umysłu. Koniec świata, wizje zagłady, totalne zniszczenia – to typowe objawy u schizofreników, którzy z powodu medycznej niewiedzy w społeczeństwach o słabej edukacji uchodzą za ezoteryków i mistyków. Wszystko co ma rys wiary w koniec świata i powszechną zagładę jest chorobą takiego autora niby to ezoterycznego. Ostrzegajmy nie przed końcem świata, ale przed chorymi psychicznie , którzy swoją chorobę umysłową rozpowszechniają z pomocą książek i innych publikacji, a w skrajnych wypadkach zbiorowe samobójstwa organizują lub dokonują egzekucji swoich wyznawców.

Wierzeniom w rzekomy koniec świata ulegają najczęściej osoby fobiczne, o silnym podłożu lękowym, osoby skłonne do eskalacji obaw czy lęków, stąd dobrą terapią wyjścia z toksycznej grupy "wierzących w kolejny koniec świata" jest każda długotrwała i systematyczna terapia antylękowa, redukowanie napięcia lękowego.

Inną przyczyną powstawania urojeń typu katastroficznego z końcem świata i zagładą totalną oraz przyczyną podatności na takie urojenia jest używanie chociażby jednego z wielu środków halucynogennych, takich jak przykładowo ayahuasca.

Eschatologiczne objawy w przebiegu schizofrenii to:

  • wizje, przeczucia lub natrętne wyobrażenia końca świata
  • wizje, przeczucia lub natrętne wyobrażenia zagłady wszystkiego
  • wizje, przeczucia lub natrętne wyobrażenia zniszczenia świata
  • zaciemnienie kolorytu świata (zły, sztański, wszyscy grzeszni i nieczyści)
  • poczucie pustki i bezsensu egzystencji
  • poczucie chaosu i dezorganizacji
  • poczucie bycia prześladowanym przez niewidzialne siły, złe moce i potęgi
  • urojenia zazdrościowe
  • podejrzliwość, nieufność, węszenie spisków
  • robienie scen zazdrości, awanturnictwo na tle zazdrościowym


Rok 2012 - Zdarzenia astronomiczne

  • Dnia 31 stycznia 2012 - planetoida Eros znajdzie się 26,8 mln km od Ziemi; ma to być jedyne w XXI wieku tak znaczne zbliżenie Ziemi z dużą planetoidą, a ma ona średnicę około 3313 km. I na tym koniec rozważań o zderzeniu z rzekomą Nibiru czy inną planetką.
  • W dniach 9-10 luty 2012 można z użyciem lornetki obserwować koniunkcję Urana i Wenus po zachodzie Słońca, jednak warto wcześniej nauczyć się rozpoznawać planetę Uran przez lornetkę na niebie, gdyż jest to słabo świecący obiekt około 6,1 magnitudo, w zasadzie nie widoczny gołym okiem. Nie jest to zatem widowiskowe zjawisko, chociaż Uran jest dużą planetą w systemie słonecznym uważaną za Wrota Kosmicznej Świadomości.
  • Od 10 do 15 marca 2012 można śledzić koniunkcję Wenus z Jowiszem na wieczornym niebie po zachodzie Słońca.
  • Od 1 kwietnia 2012 do 4 kwietnia 2012 można po zachodzie Słońca obserwować wyjątkowo piękną koniunkcję Wenus z Plejadami, gdzie planeta Wenus przejdzie przez część Plejad dając nawet bliską koniunkcję z Alcyone czyli Ambą. Wzmacniają się w tym czasie właściwości wspólne Wenus i Plejad, jako harmonizujący wpływ wylewu piękna i boskości władców Nieba. Poniżej widoczny będzie bardzo wyraźnie Jowisz, astrologiczny guru czy kapłan pośród planet. Wenus będzie w tym czasie wyjątkowo jasno świecić, osiągając około – 4,33 stopnia magnitudo czyli wielkości gwiazdowej. Jowisz tylko -1,63 magnitudo.
  • Dnia 20 maja 2012 – obrączkowe zaćmienie Słońca. Plejady mijają się ze Słońcem w ramach koniunkcji dającej kolejny rok solarno-plejadański.
  • Z 21 na 22 maja 2012 Jowisz znajdzie się w koniunkcji z Merkurym, w pobliżu Plejad jednak z uwagi na bliskość Słońca nie będzie to koniunkcja dobra do obserwacji amatorskich chociaż można próbować z rana przed wschodem Słońca.

Przejście Wenus na tle tarczy słońca

  • W dniu 6 czerwca 2012 – przejście Wenus na tle tarczy słonecznej; w Polsce widoczna będzie końcówka zjawiska. W cyklu 243 lat występują 4 przejścia, w odstępach 8, 105,5, 8 i 121,5 lat (dwa wypadają w czerwcu, a dwa kolejne w grudniu); to będzie dobrze widoczne z półkuli zachodniej (w Polsce tylko koniec zjawiska), a kolejne wystąpi dopiero w roku 2109 (poprzednie wystąpiło 8 VI 2004 roku)

Jowiszowy Nowy Rok - Koniunkcja Jowisza i Plejad

  • Od 5 do 15 czerwca można próbować obserwować koniunkcję Jowisza i Plejad, z maksymalnym zbliżeniem około 11 czerwca 2012 roku. Zjawisko warto zacząć obserwować około 3 rano nad wschodnim horyzontem wypatrując najpierw wschodu Plejad, a potem Jowisza. Jeszcze około 20 czerwca będzie widać rozbieżną już pozostałość zbliżenia tych dwóch ważnych astrologicznych obiektów. Jak wiadomo, koniunkcja Jowisza i Plejad zdarza się raz na dwanaście lat, bo tyle czasu zajmuje Jowiszowi jedno pełne okrążenie ekliptyki. Koniunkcja Jowisza i Plejad nazywana jest początkiem Nowego Roku Jowiszowego w astrologii, a w Oriencie początkiem nowego cyklu Guru, Roku Guru, Guruwara czyli okres ten jest bardzo dobry na dokonywanie tajemnych rytów inicjacyjnych, przyjmowanie nowych uczniów, przy czym ryt musi być wykonany najlepiej w porze wschodu kiedy Plejady i Jowisz są już widoczne. Kosmiczny cykl czy rok jowiszowy trwa od jednej koniunkcji z Plejadami do następnej, jeśli chodzi o dwunastolecia. Czas tej koniunkcji, bardzo wąski, jak to czas narodzin w astrologii, to dobry termin dla narodzin znamienitych przywódców duchowych lub politycznych, najlepiej łączących jedno i drugie zajęcie.
  • W końcu czerwca 2012 i na początku lipca 2012 można obserwować przez około 2 tygodnie poranne zbliżenie Wenus z Plejadami ale jest ono dosyć dalekie i nie takie spektakularne, gdyż Wenus w swym ruchu tylko przybliża się w stronę Plejad a potem gwałtownie oddala.
  • Pomiędzy 8-11 lipca 2012 roku koniunkcja Wenus i Aldebarana.
  • Przełom czerwca i początek lipca 2012 to koniunkcja Wenus z Jowiszem na porannym niebie tuż przed wschodem Słońca czyli około 3 nad ranem.
  • Dnia 28 listopada 2012 - półcieniowe zaćmienie księżyca.
  • W dniu 20 grudnia 2012 o godz. 6 minut 18.9 księżyc jest w pierwszej kwadrze swej drogi z nowiu ku pełni.
  • Dnia 21 grudnia 2012 o godz. 12.11 CSE (Czas Środkowo-europejski) słońce wchodzi w znak koziorożca. Początek zimy astronomicznej.


Bibliografia

Roman K. Janiczek, Jan Mietelski, Marek Zawilski; Kalendarz astronomiczny na XXI wiek; Wyd. Prószyński i S-ka; 200 stron; ISBN 83-7255-189-8